Recykling okiem laika

Każda sroczka swój ogonek chwali. To przysłowie doskonale oddaje sytuację, przed jaką staje człowiek, który chciałby zając się na poważnie recyklingiem, czy ogólniej mówiąc nadawaniem ponownego życia surowcom wtórnym. Po pierwsze trzeba znaleźć odpowiednie maszyny. Cokolwiek jednak taki człowiek nie wpisałby w przeglądarkę internetową, pojawi się przed jego oczami kilkadziesiąt stron z ofertami poszczególnych maszyn bądź całych linii produkcyjnych.

Kategoria: Blog

eko recykling

Pierwszy problem nie polega pozornie na wybraniu konkretnej firmy oferującej poszukiwane maszyny, ale na samym jej wyborze. Czy bardziej będzie się opłacało zakupić całą linię do recyklingu tworzyw, czy może tylko do rozdrabniania? Czy może osobno zainwestować w pulweryzator, potem dokupić do niego używaną wytłaczarkę, a potem jeszcze nabyć drogą zakupu jakiś dobry układ plastyfikujący. Mało tego, wiele firm oferuje linie produkcyjne przeznaczone np. tylko do produkcji worków foliowych, bądź butelek typu PET, a więc wysoce wyspecjalizowane.

Czy w takiej sytuacji człowiek poważnie myślący o założeniu działalności związanej z przetwórstwem syntetycznych surowców wtórnych, od razu musi sprofilować swoją działalność w tym i tak wąskim zakresie? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć on sam. Wszystko zależy w głównej mierze od tego, ile zamierza w swoją działalność zainwestować i jakie są perspektywy zwrotu tych inwestycji.

Firm na rynku jest dość sporo, ale i potrzeby są ogromne. Dziś praktycznie nie ma takiej rzeczy, która nie zawierałaby jakiegoś rodzaju plastiku. Od samolotów dalekobieżnych po bieliznę osobistą – wszędzie znajdziemy tworzywa sztuczne. Jeżeli ktoś dostanie zlecenie na dostarczanie jednorazowych reklamówek do którejś z supermarketowych sieci, do sporych zarobków wystarczy mu specjalistyczna linia do ich wytwarzania. Jeżeli pójdzie w zróżnicowany asortyment, taka linia na początek nie będzie mu zbyt potrzebna, choć wraz z rozwojem działalności również może się przydać.

Przed podobnymi problemami staje człowiek, który nie zamierza zajmować się bezpośrednio produkcją polimerów, ale w ramach jakiejś działalności są mu one potrzebne. Działalność ta zaś – przyjmijmy, że będzie to np. produkcja słodyczy – jest na tyle duża, że bardziej opłacalne staje się samodzielne wykonanie opakowań niż zlecanie go zewnętrznej firmie. W takim przypadku wysoka specjalizacja fabrycznej linii do produkcji tworzyw sztucznych będzie już bardziej sensowna. Tutaj jednak sytuacja też nie jest jednoznaczna, bo wszystko zależy od różnorodności stosowanych opakowań.

Jednym słowem chaos. Jakby jednak nie patrzeć, to właśnie z chaosu powstał ten nasz piękny świat. I to z o wiele większego niż ten pozorny, związany z branżą przetwórstwa tworzyw sztucznych. Bo na początku zawsze jest chaos. Ale jeśli się nad nim popracuje, włoży trochę wysiłku, to z tego chaosu zawsze wyłoni się piękne gwiaździste niebo.